Eksperyment: jem tylko to co rośnie i żyje do 100km od domu, przez rok.



Od dawna chodził mi po głowie projekt z lokalnością produktów. Ale wiecie jak to jest:brak czasu, budżet, poczytanie czy to na pewno lokalne. Ale w końcu się za to zabrałam. Od 1 stycznia dojadam to co jest w spiżarni a kupuję na swoje potrzeby już wszystko po nowemu. Rodzice z którymi mieszkam i prowadzę firmę nie uczestniczą w projekcie. Tato powiedział że gorszej głupoty nie słyszał a Mama uważa że umrę z głodu. Kocham ich całym sercem !

Na czym polega ów eksperyment. Otóż będę jadła i piła tylko to co rośnie i żyje do 100km od mojego miejsca zamieszkania. Będę kupować np. nabiał, ale tylko od firm które produkują sery/ śmietany z lokalnego mleka. Dlatego korzystam z niektórych produktów Mlecznej Doliny z Biedronki - mleko, śmietana są produkowane przez Łowicz z lokalnego mleka. Mam jeszcze super mleczarnie skierniewicką - ich mozarella jest znana w całej Europie :) a masło jest obłędne ! No i Jogo jest tuż tuż.

Pożegnałam się z solą. Nie ma źródła soli w obrębie 100km.

Pożegnałam się z cukrem. Nie ma cukrowni w obrębie 100km.

Wyjątkiem są konfitury, marynaty i weki mojej mamy z piwnicy. Nie lubię marnować jedzenia, więc jeszcze będę je jadła.W czym problem z tymi wekami ? Otóż do konfitur mama używa cukru. A w obrębie 100km nie ma cukrowni. Więc cukru nie jem. Oprócz tego w konfiturach.W marynatach mama używa gałki muszkatołowej, liścia laurowego i pieprzu. Więc widzicie: importowane przyprawy.

Pożegnałam się z olejem. Nie mam tłoczarni w obrębie 100km. Ale mam rolnika co sam tłoczy olej rzepakowy i lniany w sezonie więc czekam na sezon.

Cukier zastąpiłam lokalnym miodem.

Pożegnałam się z kakao, wanilią, pieprzem, chilli i innymi importowanymi ziołami. Bazylię, oregano, rozmaryn mam swój z ogródka :)

Nie jem owoców importowanych. Nie tylko cytrusów ale i jabłek.

Nie jem warzyw importowanych.

Wędliny i mięso jem z lokalnego sklepu: Jeżów.


W tym roku już zrobię sobie marynaty i konfitury na nowych warunkach.

Dużo czasu zajmuje mi sprawdzanie gdzie i z jakich produktów było coś wyprodukowane. Dlatego szybciej i łatwiej mi samej gotować robić np twarogi z lokalnego mleka.

Myślę że przez pierwsze 4 miesiące będą jeszcze ciągły poszukiwania lokalnych dostawców np kasz, mąk. Na pewno z wielu rzeczy w 100% muszę zrezygnować: czekolada, przyprawy które u nas nie urosną, owoce cytrusowe, czarna herbata itd.

Nie zrezygnuję z kawy. No niestety jedna kawa dziennie rano to mój cudowny początek dnia.


Dzikie rośliny jadłam często, ale przy tym eksperymencie postanowiłam je wprowadzić już na stałe. Więc codziennie będą się pojawiać w jakimś daniu :) Dobrze że zimy nie ma i jest cały czas wiosna :) :)

Co najmniej raz w miesiącu pojawi się artykuł i moich poczynaniach :) Trzymajcie kciuki !

Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów
Podążaj za nami
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square