top of page

Do 100 km od domu. 98 dzień projektu


Sytuacja w kraju jest ciężka. Epidemia koronawirusa covid 19 atakuje nie tylko Polskę ale cały Świat. Jak ja się w tym odnajduję ? Szczerze ? Bardzo dobrze. Po pierwsze mieszkają ze mną rodzice z którymi powoli kreujemy swój Mały Raj Niezależności. Nasza piwnica jest pełna smakołyków, współpracujemy z lokalnymi rolnikami, więc nie musimy stać w absurdalnych kolejkach po jajka czy kawałek mięsa. W tej chwili pracujemy w ogródkach, na polu, w lesie by nasza samowystarczalność nadal działała :) Wykorzystuję też ten czas na porządki w Mini Osadzie i Leśnej Osadzie.

Wiosna. W tej chwili mamy 7 kwietnia :) Jest ciepło i baardzo sucho. Wsadziłam czarna porzeczkę na polu i czerwoną porzeczkę w Mini Osadzie. Muszę podlewać je codziennie, ponieważ jest bardzo, ale to bardzo sucho. Od dawna nie padało. To bardzo sucha wiosna. 31 marca spadł u nas delikatny śnieg. Ożywiło to na chwilę zieleń. Ale tylko na chwilę. Muszę się przyznać, że nie tęsknie za czekoladą, ale bardzo, ale to bardzo mam apetyt na orzechy hahaha. Skubię włoskie i laskowe i podjadam.


Martwimy się suszą. Każdemu rolnikowi ta sytuacja nie daje spać. Uwielbiam mieć swoje warzywa i owoce. Lubię patrzeć jak rosną i mam bardzo dużą satysfakcję, że nie muszę warzyw kupować. Zatańczmy wszyscy taniec deszczu !


LUTY. Luty minął mi na warsztatach, spotkaniach i planach. Pod koniec miesiąca plany musiałam mocno zweryfikować. Susza. Wirus w Europie. Śledzenie forów medycznych co się dzieje i co to za wirus. Przekopałam trochę arów pod ogródki;) Posadziłam piętnaście jarzębów szwedzkich. Nadal tęskniłam za czekoladą.

MARZEC. Na początku marca miałam ostatnie warsztaty i spotkania z grupami szkolnymi. Wysiałam nasiona na rozsady. Pojechałam do Puław do znajomych gdzie poszalałam z jadłospisem. Nie wiozłam ze sobą jedzenia, więc w odwiedzinach u przyjaciół jadłam to co oni. Były owoce morza, chińszczyzna, wanilia i czekolada. I wiecie co ? Smakowało mi wszystko niesamowicie ! Nie tylko dlatego że moi przyjaciele dobrze gotują, ale dlatego że moje kubki smakowe po dwóch miesiącach postu od tych smaków doznały eksplozji smaków ! Coś niesamowitego !

Wróciłam po kilku dniach do domu i uderzył w Polskę Wirus. Ludzie zaczęli panikować, robić zapasy... My usiedliśmy przy stole, po niedzielnym obiedzie i przeanalizowaliśmy naszą sytuację. Priorytetem były lekarstwa moich rodziców. To wymagało wyprawy do pobliskiego miasta. Mocno zastanawialiśmy się, po co jeszcze mamy jechać. Do hurtowni po chemię gospodarczą. I wszystko. Na wsi nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o dostępność towarów. Oczywiście obowiązują nas rękawiczki, maseczki i ilość osób w sklepie, ale nic poza tym. Nawet jadąc do Pana Marka po ziemniaki - nasze się już skończyły - mamy rękawiczki i maseczki. Na wsi najbardziej martwimy się suszą.

Kwiecień przywitał mnie tortem pokrzywowym z odrobiną czekolady. Zaostrzeniem narodowej kwarantanny i mnóstwem ciepłych słów od przyjaciół i znajomych. Dziękuję :)



Mój jadłospis. Od stycznia jem w sałatkach gwiazdnicę. Od lutego jem czosnaczek pospolity i dziki szczypior. A od marca piję sok z brzozy, jadam pesto z dzikich nowalijek, hummus z fasoli, zupy pokrzywowe...


Nie mamy już własnych warzyw. Pozostały tylko suszone i mrożone. Ale dokupujemy je od lokalnych rolników. Oczywiście mowa o warzywach korzeniowych. Sałatę i rzodkiewkę mamy już swoją. Rośnie nam też czosnek niedźwiedzi, trybula.

Od połowy marca zajadam się pędami chmielu. Wspaniale komponują się z gotowanym jajkiem. Duszone na masełku z boczkiem są idealnym obiadem.

Dodaję je też do sałatek. Są sycące i idealne w moich leśnych wędrówkach.


Zwolniliśmy. Rodzice od zawsze byli lokalni. Za nim pojadą do miasta po coś, sprawdzają czy można to zakupić lokalnie. Jeśli chodzi o jedzenie to priorytetem są lokalni rolnicy.


Bardzo doceniłam to jak rodzice podchodzą do życia. Od zawsze nasza piwnica zapełniana jest słoikami, warzywami, przetworami. Mama komponuje, a od jakiegoś czasu i ja, własne mieszanki ziołowe. Przypraw nam nigdy nie brakowało. W spiżarni w wiadrach różne mąki, kasze, fasola, groch...


To powoduje, że jesteśmy spokojni a projekt do 100 km od domu jest prosty. Choć dzisiaj zatęskniłam za kawą z wanilią ;)

Wyróżnione posty
Ostatnie posty
Archiwum
Wyszukaj wg tagów
Podążaj za nami
  • Facebook Basic Square
  • Twitter Basic Square
  • Google+ Basic Square
bottom of page